|
Co po zakończeniu kontraktu? |
| Autor |
Wiadomość |
Agnieszka J.
Dołączył: 16 Lut 2010 Posty: 5
|
|
Wysłany: 2010-02-17, 00:13 Co po zakończeniu kontraktu?
|
|
|
| Witam chciałam się zapytać jak u Was wygląda kończenie kontraktu z dziećmi? Czy macie dalej kontakt z poprzednimi podopiecznymi? Jak wyglądają Wasze relacje? |
|
|
|
 |
Benek
Dołączył: 27 Lis 2009 Posty: 9
|
|
Wysłany: 2010-02-18, 00:37
|
|
|
| Hmmm... szczerze mówiąc jestem w tym programie ledwie z pół roku i jeszcze nie myślałem o zakończeniu kontraktu. Mówiąc jeszcze szczerzej, żadnego kontraktu też nie podpisywałem, działam normalnie tak jak wszyscy inni, tylko że bez umowy, tak jakoś wyszło. A czy to ważne? :) Heh... a wracając do tematu... nie rozpatruję tej znajomości jako jakiegoś kontraktu, przygarnąłem sobie po prostu braciszka i myślę, że będziemy sobie braciszkować dość długo. Może z czasem nasze relacje osłabną do bardzo okazjonalnych? Może jak urośnie będziemy dobrymi kumplami/przyjaciółmi spotykającymi się dość często przy... szachach? Kto wie :) W każdym razie kontrakty i inne papierki nie wiele dla mnie znaczą i nie zawracam sobie nimi głowy :) |
|
|
|
 |
Agnieszka J.
Dołączył: 16 Lut 2010 Posty: 5
|
|
Wysłany: 2010-02-18, 10:49
|
|
|
Hejka :) Ja zawierałam kontrakty z bratem, z siostrą zawsze też było zakończenie trwania kontraktu z wpisaniem wszelkich uwag, informacji co obydwu stronom dały te znajomości. Dla mnie podpisanie kontraktu z dzieckiem było ważne z punktu widzenia odpowiedzialności nie mogłam tak po prostu sobie zrezygnować czy przychodzić kiedy mi się chce w odwiedziny tak samo z drugiej strony osoby odpowiedzialne za dziecko musiały mnie wpuścić do domu :) Z drugiej strony już od 6 lat utrzymuje kontakt z rodzeństwem bo nie wyobrażam sobie że nie będę miała z nimi kontaktu :) za bardzo się z nimi zżyłam. Może trafiłeś na bardzo fajną i otwartą rodzinę ja na początku nie zawsze byłam wpuszczana do domu mimo że domownicy w nim byli :)
Pozdrawiam
A.J.P.z A.S. |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany: 2010-02-18, 23:53
|
|
|
| Heh, to mamy skrajnie różne historie :-D Ja podczas pierwszego spotkania pod szkołą z matką małego dostałem uprawnienie do odbierania go ze szkoły i w ogóle zabierania na miasto gdzie mi pasuje ;) Nie to że dzieciaki są tym rodzicom obojętne, po prostu zostałem z miejsca obdażony 100% zaufaniem, że aż sam w szoku byłem. Może mi w miarę dobrze z oczu patrzyło... :) zero formalności i tak się z całą tamtą rodzinką zżyłem że wchodzę tam prawie jak do siebie ;-) |
|
|
|
 |
Benek
Dołączył: 27 Lis 2009 Posty: 9
|
|
Wysłany: 2010-02-19, 02:29
|
|
|
| Tym anonimowym gościem byłem ja, tylko zapomniałem się zalogować, gwoli ścisłości. |
|
|
|
 |
Agnieszka J.
Dołączył: 16 Lut 2010 Posty: 5
|
|
Wysłany: 2010-02-19, 11:15
|
|
|
| U mnie w Poradni byłoby to niemożliwe, każde dziecko jest dobierane do wolontariusza i odwrotnie aby było dużo podobieństw żeby się dogadywać. opiekunowie muszą wyrazić na to zgodę przecież to jest ingerencja obcej osoby w życie dziecka. Aż mnie dziwi ze w tak od ręki może się to odbywać. Te upoważnienie pewnie jest tą zgodą :) W zasadzie mam tylko doświadczenie z jednego miejsca gdzie prowadzi się ten program. Pozdrawiam |
|
|
|
 |
Benek
Dołączył: 27 Lis 2009 Posty: 9
|
|
Wysłany: 2010-02-19, 12:05
|
|
|
| E, nie zrozumiałaś mnie do chyba. Tu nie odbywa się nic od ręki, przeszedłem szkolenia, sporo rozmawiałem z koordynatorką i dobór nie był przypadkowy. Kwestia tylko taka, że jakimś przypadkiem nie mam dotąd podpisanego kontraktu, i w sumie do niczego nie potrzebny. Mama mojego podopiecznego zna się z koordynatorką i skoro ma zaufanie do niej, to z miejsca nabrała też zaufania do mnie jako osoby poleconej. Zresztą, to otwarta kobieta i serio czuję się tam prawie jak w domu :) |
|
|
|
 |
wolo
Gość
|
Wysłany: 2010-02-20, 12:56
|
|
|
| Zgadzam się z Agnieszką - kontrakt jest niezbędny bez dwóch zdań, to podstawa pracy wolontariusza, a nie zwykły świstek czy papierek jak pisze o nim Benek...zresztą praca na bazie kontraktu to żadna nowość czy coś niezwykłego w przypadku udzielania pomocy (też tej profesjonalnej) - i nie chodzi tylko o to, ze dzieki kontraktowi rodzice i dziecko nabieraja do nas zaufania, bo stajemy sie bardziej wiarygodni, ale kontrakt sam w sobie dba tez o interesy wolontariusza. Wszystko jest ok i mozemy myslec, ze "swistki" nie są nam potrzebne do czasu, kiedy cos pojdzie nie tą droga jaka pojsc mialo (a przeciez nie da sie tego wykluczyc) - np. rodzice dziecka nie do konca zrozumieja nasza role w ich domu albo beda wymagali wiecej niz chcemy i jestesmy w stanie dac, albo - jak pisze Aga - nie wpuszcza nas do domu albo po prostu cos im sie odechce...wtedy mocy nabiera podpisany przez wszystkie strony kontrakt - mamy prawo sie do niego odwolac i naprostowac cala sytuacje - bo kazda ze stron sie przeciez do czegos zobowiazala - i wolontariusz, i dziecko, i rodzice...w przypadku niektorych rodzicow - zwykla asertywna postawa nie pomaga - mocy nabiera dopiero napisane slowo - co komu wolno, czego nie, jakie sa obowiazki obu stron...jasne, ze obok formalnej wiezi czesto tworzy sie rownolegle wiez nieformalna, przyjacielska, oparta na emocjach i zaufaniu - i bardzo dobrze...ale funkcjonowanie pary bez kontraktu jest moim zdaniem mozliwe tylko wtedy, gdy mamy do czynienia ze zdrowa i dobrze funkcjonujaca rodzina, z rodzicami, ktorzy naprawde rozumieja idee tego, co robimy...tylko pytanie - ilu jest takich przypadkow? mysle, ze znacznie czesciej kontrakt jest niezbedny |
|
|
|
 |
Benek
Dołączył: 27 Lis 2009 Posty: 9
|
|
Wysłany: 2010-02-23, 22:10
|
|
|
E, czytaj proszę ze zrozumieniem. Nigdzie nie negowałem ważności kontraktu jako takiego, mówiłem jedynie o moim własnym, dość dziwnym i wyjątkowym przypadku, w którym jakoś tak się stało, że nie jest mi potrzebny. Wszyscy wolontariusze poza mną mają stosowne kontrakty, tylko mnie to jakimś trafem nie dotyczy. :) Hmm... w sumie może to przez to to nieporozumienia, że nie wyraziłem się zbyt klarownie. Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne.
Wracając do tematu: Będziemy sobie braciszkować tak długo jak los da :) |
|
|
|
 |
tgrs
Jarek
Dołączył: 27 Lis 2009 Posty: 3
|
|
Wysłany: 2010-03-19, 00:15
|
|
|
W każdym razie powinieneś podpisać kontrakt, a nawet jeśli go nie masz to nie chwalić się tym zbytnio.
SBSS jest fundacją NGO, co więcej - fundacją pracującą z dziećmi, dlatego obowiązują tutaj pewne procedury i fundacja może mieć kłopoty przez Twoje zachowanie.
Natomiast dosyć częsta jest praktyka, że kontrakt podpisuje się tylko raz na początku, a po roku gdy chcemy kontynuuować naszą "pracę" z dzieckiem - to po prostu ją kontynuujemy :) |
|
|
|
 |
chris
Krzysiek
Dołączył: 26 Lis 2009 Posty: 6
|
|
Wysłany: 2010-04-17, 19:29
|
|
|
Ja mam dwójkę podopiecznych... Z pierwszym "braciszkiem" kontrakt skończył mi się ponad pół roku temu, drugi w pełni mocy kontrakt istnieje od stycznia...
Jakie mam relacje z "bratem", którego znam dłużej??
Rodzina nie wyobraża sobie, żebym tak nagle mógł zniknąć z życia tego dziecka... Kamil (podobno) wyczekuje w oknie wtedy, kiedy mam przyjść... Często jestem zapraszany na obiady, kolacje czy też na święta, które zdarza się nam spędzać razem.. Słyszę mnóstwo miłych słów...
Ja osobiście też sobie nie wyobrażam zerwania takich relacji, poza tym wiem, że dla Kamila jestem kimś ważnym w jego życiu... |
|
|
|
 |
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB GroupASP.NET HOSTING |
 |
| Strona wygenerowana w 1,62 sekundy. Zapytań do SQL: 8 |
|
|
|